Marysia i Bartek

Marysia i Bartek

„Patrz oczyma, fotografuj sercem”- ta sentencja doskonale odzwierciedla fotografię Pana Darka. Połączenie osobowości i profesjonalizmu. W swoich fotografiach idealnie uchwycił to co w nas najprawdziwsze czyli- emocje. Każde zdjęcie jest wyjątkowe, gdyż opowiada naszą historię. Wulkan energii, masa pomysłów, niesamowite uchwycenie chwili. Naturalna, pełna humoru i przede wszystkim świetnej zabawy sesja plenerowa w całości oddaje naszą szaloną naturę. Cierpliwość, pomysłowość i poczucie humoru Pana Darka sprawiły, że współpraca z nim to sama przyjemność.
Gorąco dziękujemy i oczywiście polecamy!

Para na walizkach

 

Ślub i Przyjęcie

 

Plener

 

 

Dariusz Kawczyński

Dariusz Kawczyński

Marysia i Bartek

Paulina Grzegorz

Paulina i Grzegorz

Paulina i Grzegorz: Serdecznie dziękujemy i szczerze polecamy Darka dzięki, któremu mamy przepiękną pamiątkę z naszego Wielkiego Dnia jak i sesji plenerowej. Współpraca z Toba była dla nas ogromną przyjemnością. Zdjęcia w pełni oddają emocje, które przeżywaliśmy, do tego oprawione w pięknym albumie na pewno będą niezapomnianą pamiątką na całe życie. Dziękujemy za pamiątkę, którą z przyjemnością będziemy przeglądać przez długie lata.

Paulina i Grzegorz

 

Ślub i Przyjęcie

Plener

 

Paulina i Grzegorz Dariusz Kawczyński

Dariusz Kawczyński

Paulina i Grzegorz

Bernadetta i Kamil

Bernadetta i Kamil

Bez owijania w bawełnę – jeżeli szukacie fotografa, który niczym cień będzie pomykał za wami w tym najpiękniejszym dniu, który zarazi was pełnym optymizmem i wystrzałowym humorem, a podczas sesji udowodni, że niemożliwe staję się możliwym (szczególnie tym, którzy unikają aparatu jak ognia): UWAGA ! Przedstawiamy wam człowieka od zadań specjalnych – Dariusza ! 😀 Burza pomysłów, pełen profesjonalizm, ocean cierpliwości – czyli ujęcia o jakich marzyliście !
Polecamy z całego serducha wszystkim, którzy chcą mieć nie tylko przepiękną pamiątkę ze ślubu czy wesela, ale także przeżyć niezapomniane i szalone chwile podczas sesji !!! 😀
Dziękujemy za mega wypasione zdjęcia !!

Bernadetta i Kamil 🙂

Ślub i Przyjęcie

Plener

 

Dariusz Kawczyński

Dariusz Kawczyński

Bernadetta i Kamil

Karolina i Artur

Karolina i Artur

Myśląc: kościół, pierwszy taniec, wesele, a co za tym idzie… zdjęcia, młodzi wpadają w panikę. Chcemy żeby wszystko wypadło jak najlepiej, przecież to tylko raz w życiu! Żadnej części ceremonii nie można powtórzyć, niektóre rzeczy dzieją się tylko przez ułamek sekundy- kręcąca się w oku mamy łza wzruszenia, szalone tańce gości i przede wszystkim szczera, piękna miłość. Pan Darek (Monet aparatu) potrafi zmaterializować każdą chwilę 🙂 zdjęcia idealnie oddają wszystkie emocje, przywołują wspomnienia i sprawiają, że przenosząc się w czasie, jeszcze raz przeżywamy ten cudowny dzień!

Dziękujemy, Karolina i Artur.

Ślub i Przyjęcie

Plener

 

Dariusz Kawczyński

Dariusz Kawczyński

Karolina i Artur

Karolina i Rafał

Karolina i Rafał

Świetne zdjęcia to takie, które oglądasz setki razy i nadal Ci się nie znudziły, to takie na widok których pojawia się szeroki uśmiech 🙂 – Takie są właśnie nasze zdjęcia!!! Zdjęcia wykonane przez fantastycznego, profesjonalnego fotografa idealnie ukazują emocje towarzyszące nam i naszym gościom w tym pięknym dniu. Dziękujemy za możliwość powrócenia do tych magicznych chwil oglądając przepiękne zdjęcia, które są dla nas bezcenną pamiątką na całe życie.

Dziękujemy raz jeszcze za poświęcony nam czas 🙂 🙂 :-).

Współpraca z Darkiem była dla nas ogromną przyjemnością. Dziękujemy i z czystym sercem polecamy wszystkim tym, którzy liczą na wyjątkowe zdjęcia 🙂

Ślub i Przyjęcie

Plener

Dariusz Kawczyński

Dariusz Kawczyński

Karolina i Rafał

Małgorzata i Paweł

Galeria

Małgorzata i Paweł

½ umiejętności; 10 dkg pomysłowości; 2 łyżki błyskotliwości; 6 gramów cierpliwości; 3 dkg wyrozumiałości; 5 łyżek humoru 10 łyżeczek wigoru. Wszystko razem dokładnie mieszamy i doskonałego fotografa mamy 🙂 Rozmowy, pertraktacje, negocjacje… aż w końcu nastał ten dzień… i co? Fotografa nie ma 🙂 Darek niewidoczny niczym duch, a w albumie pełno zdjęć i to jakich!!! Uaktywnił się na sesji przez co trochę nas „wymęczył”, ale co tu dużo pisać, warto było 🙂

Małgorzata i Paweł

|

Ślub i Przyjęcie

Śnieżny Plener

| Dariusz Kawczyński, Małgorzata i Paweł, plener śnieżny, Karpacz   Dariusz Kawczyński, Małgorzata i Paweł, plener śnieżny, Karpacz

DECER FOTO Dariusz Kawczyński

Małgorzata i Paweł

 

Ewelina i Marcin

Ewelina i Marcin

Nie ma się co rozpisywać – po prostu świetny fotograf. Pracuje dyskretnie nie rzucając się w oczy a jednocześnie uchwycając niezwykłe momenty. Wszyscy byli pod wrażeniem zdjęć. Są pełne emocji, wzruszeń i momentów radości. Efekt końcowy całkowicie spełnił nasze oczekiwania a piękna fotoksiążka będzie dla nas wspaniałą pamiątką.Dziękujemy i pozdrawiamy.

Ewelina i Marcin

 Ślub i Przyjęcie

Plener

|

Dariusz Kawczyński

FOTO Dariusz Kawczyński

Ewelina i Marcin

Izabela i Bartosz

Iza i Bartek

Ten dzień był dla nas wielkim wydarzeniem, dlatego tym bardziej jesteśmy dumni z tego, że z nami byłeś. Każda chwila przez Ciebie uwieczniona zostanie z nami do końca życia. 🙂 Pełen profesjonalizm, poczucie humoru i cierpliwość (zwłaszcza w stosunku do tego, że nie było łatwo nas okiełznać 😛 ) – to wszystko odzwierciedlają piękne i zwariowane zdjęcia. 🙂 Jesteś Darku wspaniały i każdemu, kto chce mieć tak cudowne zdjęcia polecamy Twoje usługi! Zresztą – zobaczcie sami! 🙂

Dziękujemy <3

Iza i Bartek

Ślub i Przyjęcie

Plener

|

Izabela i Bartosz

FOTO Dariusz Kawczyński

Izabela i Bartosz

Joanna i Tobiasz

Czy po wspaniałym ślubie, coś może nas jeszcze ucieszyć? Tak! Wspaniale uchwycone na fotografiach momenty, które pozwalają poczuć to wszystko na nowo. Zdjęcia, na widok których powraca uśmiech i wspomnienie tamtych dni. Zdjęcia, które otrzymaliśmy od Pana Dariusza będą wspaniałą pamiątką na całe życie. Profesjonalizm i wyczucie momentu, to wizytówka Pana Dariusza.
Polecamy!

Joanna i Tobiasz

Ślub i Przyjęcie

Plener

 

Joanna i Tobiasz

 

DECER FOTO Dariusz Kawczyński

Joanna i Tobiasz

Lizbona

Lizbona

Kiedyś z Aśką wymyśliliśmy wyjazd do Lizbony. Upłynęło kilka lat i w tym roku się udało. Przybyliśmy i zobaczyliśmy. Lizbona położona jest na siedmiu wzgórzach i w niektórych miejscach mieliśmy trochę pod górkę. Praktyczni lizbończycy w kilku miejscach wybudowali tak zwane elewatory (windy), które są charakterystyczną wizytówką tego miasta. Mając w planie wizytę w tym mieście, nie sposób pominąć tej atrakcji. Pojeździć sobie wte i wewte jest czymś normalnym i nie powoduje żadnych przykrości ze strony lizbończyków. Jeśli oczywiście skasuje się bilet. W tym przypadku pomoże motorniczy, który bacznie przygląda się każdemu wsiadającemu. Najbardziej obleganą windą jest Santa Justa (do wjazdu można czekać w szczycie do 1 godziny). W pierwszej chwili myślałem, że jest to jedynie jakiś punkt widokowy, a tu się okazało, że jest to przejście do następnej dzielnicy – Chiado. Pozostałe windy jeżdżą co 10 minut i wywołują wysoki poziom euforii nie tylko tych jadących, ale też  tych fotografujących je w trakcie przejazdu. Wywołuje to pewne perturbacje w przemieszczaniu się takiej windy. Zadziwiająca jest cierpliwość motorniczych, którzy zatrzymują windę i czekają aż zostaną obfotografowani. Ciekawe, czy im codziennie przed wyjściem do pracy mówi się o zachowaniu cierpliwości w stosunku do „stonki” turystycznej.

 

Linia nr 28

Czymś innym jest przejazd tramwajem linii nr 28. Aby móc zobaczyć ulice Lizbony z pozycji siedzącej, należy się udać na pętlę. W naszym przypadku była to pętla na RUA MARTIM MONIZ (stosowne zdjęcie z oczekiwania na przybycie 28 jako drugie prezentuję w galerii poniżej). Czas oczekiwania do 1 godziny. Na ten sposób podróżowania nie tylko my wpadliśmy :-). Najważniejsza praktyczna uwaga, która nie jest podawana na innych stronach związanych z Lizboną to taka, aby nie zajmować pierwszych siedzeń zaraz po wejściu do tramwaju. Zajęcie miejsca gwarantuje bardzo szybkie wstanie w celu ustąpienia miejsca starszym ludziom wsiadającym do 28. Przejazd tramwajem może sprawić wiele radości w szczególności podczas przejazdu przez Alfamę. Rzeczywiście w kilku miejscach 28 przeciska się przez uliczki, ocierając się o budynki (należy uważać podczas fotografowania czy też filmowania – można stracić sprzęt, rękę …). Polecam też przejazd liniami 12 czy też 25.

Tramwaje – galeria

Lizbona oglądana z platform widokowych, Zamku św. Jerzego czy też wielu punktów widokowych wywołuje uśmiech na twarzy. Dachy, dachy i dalej dachy. Znakomicie widoczna jest chaotyczna zabudowa Alfamy kontrastująca z  dzielnicą Baixa. Należy pamiętać, że Lizbona została nawiedzona kataklizmem – trzęsieniem ziemi w 1755 r. Jedyną ocalałą dzielnicą była Alfama i ona jest najstarszą częścią miasta. Za to Baixa była budowana od podstaw zgodnie z nowymi kanonami sztuki architektonicznej, która przyjęła już wtedy nowoczesne urbanistyczne założenia, stosowane w dzisiejszym projektowaniu. Charakterystyczny jest prostolinijny układ ulic kontrastujący z uliczkami Alfamy. My przebywaliśmy w Lizbonie dwa dni. Staraliśmy się podejrzeć miasto, ale z powodu natłoku turystów w szczycie turystycznym nie ma możliwości przystanięcia i popatrzenia. Zwiedzanie miasta w okresie letnim jest dość uciążliwym zajęciem. W momencie, kiedy odechciało mi się robić zdjęcia, doszliśmy do wniosku, że czas na odpoczynek i spróbowanie potraw portugalskich. Aśka zamówiła tradycyjną potrawę, czyli grillowane sardynki a ja zapiekankę Bacalhau à Brás (suszony dorsz z ziemniakami). Było dobre.

Lizbona – galeria

Oczywiście, jak przystało na turystę z Polski, nie pominęliśmy kościołów. Trudno jest je sfotografować w pełnej zewnętrznej okazałości. A i przeważnie mamy tylko do dyspozycji zewnętrzne fasady.

Takim przykładem jest kościół św. Rocha, z zewnątrz nieciekawie, ale po wejściu do środka jest co zobaczyć. Służył jako siedziba zakonu Jezuitów przez ponad 200 lat, aż do momentu, kiedy w XVIII wieku Jezuici zostali wydaleni z Portugalii. Ciekawostką jest to, że kościół św. Rocha w Lizbonie jest jednym z budynków, które przetrwały ten największy kataklizm w historii Lizbony. To, co sprawia, że kościół świętego Rocha jest opisywany w każdym przewodniku po Lizbonie, jest przede wszystkim kaplica św. Jana Chrzciciela (po portugalsku Capela de São João Baptista), która powstała w Rzymie w XVII wieku i w momencie powstania była najdroższą kaplicą na świecie. Warto wejść do tej świątyni.

Kościół św. Antoniego – W miejscu domu rodzinnego, w którym urodził się św. Antonio, została wybudowana najpierw kaplica, przebudowana w XVI wieku za czasów panowania króla portugalskiego Manuela I w kościół. Kościół ten w roku 1730 został odnowiony przez króla Jana V, a w roku 1755, jak wiele innych lizbońskich budowli, zniszczony przez katastrofalne w skutkach trzęsienie ziemi. Następnie został on całkowicie przebudowany po roku 1767 w stylu barokowo-rokokowym, według projektu architekta Mateus Vicente de Oliveira. To właśnie wtedy kościół dostał swój wygląd, który podziwiać można dziś.  12 maja 1982 roku papież Jan Paweł II odwiedził ten kościół.

Katedra Se – Historia Katedry Najświętszej Maryi Panny w Lizbonie rozpoczyna się w roku 1147, kiedy to Lizbona zostaje odbita z rąk Maurów przez pierwszego króla Portugalii – Alfonso Henriques – któremu pomagali rycerze z północnej Europy, a wszystko to działo się w ramach II krucjaty krzyżowej.

Panteon Narodowy w Lizbonie – W 1916 roku, podczas pierwszej Republiki Portugalskiej, kościół Santa Engrácia zamieniono na Panteon Narodowy. Pochowano w nim m.in. prezydentów, takich jak Manuel de Arriaga, Teófilo Braga, Sidónio Pais i Oscar Carmona. Pisarzy João de Deus, Almeida Garrett, Guerra Junqueiro i Aquilino Ribeiro, a także słynną śpiewaczkę fado – Amelię Rodrigues. Istnieją również puste groby takich osobistości, jak: Luis de Camoes, Pedro Álvares Cabral, Afonso de Albuquerque, Nuno Álvares Pereira, Vasco da Gama i Henryk Żeglarz.

Klasztor i kościół Graca, po portugalsku Convento e Igreja da Graça, znajdują się tuż obok popularnego punktu widokowego Miradouro da Graca. Założony przez pustelników św Augustyna w 1271 roku klasztor przeszedł wiele zmian. Klasztor i kościół zostały sklasyfikowane jako pomnik narodowy w 1910 roku.

Żałujemy, że nie zobaczyliśmy spalonego kościoła Dominikanów w Baixa. Z tego, co czytaliśmy, wart jest zobaczenia.

Kościoły – galeria

Wieża Belém, Klasztor Hieronimitów w Belém

Będąc w dzielnicy Belem (Betlejem), obowiązkowym punktem zwiedzania jest nie tylko klasztor Hieronimitów, ale także Wieża Belém, Pomnik Odkrywców Geograficznych czy też spróbowanie kultowego ciastka – pasteis de Belém.

Sama Wieża Belém jest jedną z najważniejszych wizytówek Lizbony, rozpoznawaną na całym świecie. Zobaczenie jej na własne oczy jest wielką przyjemnością, podziwianie jej różnych filigranowych wypustów, ażurowych zwięczeń. Nie da się ot tak zerknąć i pójść dalej. Trzeba długo patrzeć. Przed 1755 r. wieża stała w ujściu rzeki Tag do oceanu, a po trzęsieniu ziemi praktycznie znalazła się na lądzie.

Klasztor Hieronimitów – budowa Klasztoru Hieronimitów rozpoczęła w roku 1501 z polecenia króla Manuela I, który wtedy rządził Portugalią, jako wyraz dziękczynienia za szczęśliwą wyprawę Vasco da Gamy do Indii. Klasztor powstał na miejscu kaplicy Ermida do Restelo (Capela de Săo Jerónimo), założonej w tym miejscu przez Henryka Żeglarza, w której to noc przed rozpoczęciem wyprawy do Indii spędził Vasco da Gama. Budowę klasztoru zakończono dopiero w poł. XVII wieku. Wejście kosztuje 10 EURO.

Zarówno Wieża Belém jak i klasztor powstały w stylu manuelińskim. Nazwę i swój kształt zawdzięczają królowi Manuelowi I Szczęśliwemu. Jak widać od jego imienia został nazwany ten styl, który wyglądem swym utożsamia się z odkryciami geograficznymi (wplatanie w architekturę lin okrętowych, rozgwiazd, korali plus postacie baśniowe czy też fantastyczne). Rządy Manuelina I  przypadają na czas wielkich odkryć, które przynosiły wielkie korzyści materialne. Środki finansowe zostały praktycznie przeznaczone na właśnie takie budowle jak klasztor czy też wieża. Inne budowle z tego okresu rozpadły się podczas trzęsienia ziemi.

Klasztor Hieronimitów – galeria

|

Ciekawostki

Oczywiście stałym elementem Lizbony jest ten człowiek grający pieśni fado obok kościoła św. Luizy.

Lizbona 2015

Będąc w dzielnicy Belém, wypada wejść do kawiarni Fabrica dos Pasteis de Belém i spróbować kultowe ciastko – pasteis de Belém. Jest to ciasteczko oparte na cieście francuskim i wypełnione kremem waniliowym. Podają na ciepło. Polecam – dobre. Myśleliśmy, że będą kolejki, ale widocznie Portugalczycy w tym miejscu nauczyli się szybko obsługiwać turystów, a co za tym idzie – praktycznie nie ma kolejek. Wyczytałem, że produkują w tym miejscu dziennie około 12.000 ciasteczek. Koszt jednej sztuki 2,00 euro.

Lizbona 2015

Czasem można spotkać na ulicach plakaty komunistycznej partii działającej w Portugalii wzywającej do wyjścia z UE czy też do przywrócenia starej waluty. Z lekkim uśmiechem przypatrywaliśmy się sierpowi i młotowi na tych plakatach. Ciekawe, gdzie by byli ci przywódcy, gdyby Stalin mógł położyć na nich łapę. Jak się komuny nie przeżyło, to się nie wie, jak to może być w rzeczywistości.

Lizbona-101

Jeśli mężczyzna będzie szukał ustronnego miejsca, to polecam toaletę publiczną na wolnym powietrzu obok wejścia do zamku św. Jerzego. W tym przypadku kobiety są dyskryminowane.

Lizbona 2015

|

|

Lizbona - Dariusz Kawczyński

Lizbona - Dariusz Kawczyński

DECER FOTO Dariusz Kawczyński